Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 września 2019

bezrowerowe zakończenie lata


Sierpień okazał się niezwykle burzowy, mokry i wietrzny. Rower przesiedział w schowku, a ja na kanapie. Po deszczach przyszła niespodzianka alergiczna a tuż po niej, wirus nieznany, ale na razie nie wybieram sie do lekarza, bo przez alergię musiałam sięgnąć do tabletek, więc chemii żadnej nie chcę.
Upały ustąpiły miejsca chłodnym porankom i wieczorom. Intelektualnie jestem w dołku a zaplanowane prace czekają na lepsze dni.



niedziela, 18 sierpnia 2019

tydzień 39-40/23-24


Po jezdzie był odpoczynek, potem ulewne deszcze przez blisko dwa tygodnie, które nie zachecały do jazdy na rowerze. W piątek zaświeciło słonce, ale... okazało się, że jakieś zielsko rozsiewa uczulające pyłki, więc siedziałam w domu z nosem w szybie.




Z krótkiej wycieczki rowerowej wiem tylko tyle, że trasa moja jest zalana. Poczekam jeszcze z tydzień, może coś się zmieni na lepsze.

W nocy w czasie burzy ulica zmieniła się w rzekę.





niedziela, 4 sierpnia 2019

Intensywna jazda a dieta


Już pierwszego dnia przekonałam się, że muszę zmienić dietę by sprostać wyzwaniu: jeden banan nie dostarcza energii na 3 godziny jazdy.
Zatem na śniadanie była porcja muesli, potem obiad, z reguły to co było odłożone w zamrażalniku, bo ani siły ani czasu na zakupy i gotowanie nie miałam. Szybko okazało się, że potrzebuję jednak wiecej protein, bo szybko opadałam z sił, bo resztki zamrażalnikowe składały się głównie z warzyw. Przez ostatnie 3 dni Obywatel donosił jedzenie z pobliskiej jadłodajni.
Ponieważ było gorąco, wypracowałam 30 minutowa rutynę: 30 minut jazdy, kilka łyków wody i kolejne pół godziny jazdy. Popołudniami, gdy energia spadała, ratowałam się kilkoma łykami coli. We wtorek napęd stanowiła serwatka, która rewelacyjnie zastapiła wodę i colę. Zwiększyłam standardowa dzienna dawkę kalorii o połowę.
chyba czapla szara
Teraz nie jeżdżę, bo często pada, ale dni zaczynam z video pilatesem.

sobota, 27 lipca 2019

7 dni 643km - mission accomplished!


Nie w Korei, ale przejechane!
dystans, czas, przejechane kilometry od kupna licznika
Jazda w dwóch sesjach dziennie: rano i po południu, żeby uniknać upałów; temperatury wachały się między 24 a 37°C, wiatr wiał czasem nawet do 37km/h. Bołały plecy, barki, kolana i szanowne 4 litery chyba najbardziej!
brzeg rzeki
Czwartego dnia minęły wszystkie złości, nieprzyjemności zostały zapomniane, mózg się wyłaczył. Ponieważ głównie poruszałam się po znajomej ścieżce, czasem ogarniała nuda (miałam tez muzyke), monotonia przerywana klaksonami okazyjnych samochodów, które próbowały zepchnać mnie z drogi. Kilka razy wyjechałam poza ścieżkę, na specjalny pas wzdłuż drogi szybkiego ruchu, ale halas i gorąco od ciężarowek to nie dla mnie. Głównie moje oczy widziały: asfalt, trawę, licznik, krzaczki, jezioro, trawe, licznik, dziecioły, dużo srok i wróbli itd.
w studzienkach rosna rosliny (droga szybkiego ruchu)
W sobotę, gdy licznik wybił 626km chciałam rzucić rower w krzaki lub utopić w pobliskiej rzece i wrocić piechotą do domu (miałam ok 9km do przejscia). Gdyby nadarzyła się taksowka, na pewno bym skorzystała!
juz prawie koncowka polnych kwiatow
Jestem zmęczona, satysfakcji nie czuję, na rower nie spojrzę przez najbliższy tydzień albo i dłużej!

niedziela, 21 lipca 2019

tydzień 36/20


Dręczy mnie świadomość, że moja praca nie przynosi efektów, tzn nie ma efektów jakich oczekuję.

Za to temperatury sięgnęły niezwykle wysoko, tak, że autobus trzeba było dochładzać otwierając różne klapy, które nie były zabezpieczone i prawie w dziurę w podłodze wpadłam.





niedziela, 14 lipca 2019

tydzień 35/19



Popatrzyłam na słupki mojego konta bankowego i wykryłam drobny niedobór. Za robotę wykonaną na początku maja forsa nie dotarła. Używając lokalnego komunikatora, poprosiłam zleceniodawczynię, by sprawdziła, czy forsa była przełana. W odpowiedzi dostałam: „tak, robię
lotos lokalny

Dziekuję za uwagę, od jutra znowu do pracy idę.
Układam nowy, wakacyjny rezim ćwiczeń, bo lubię.

Zagapiłam się

Przyjechałam na miesięczny urlop do PL i zostałam. Od ponad roku odkrywam na nowo ojczyznę polszczyznę w samym centrum naszego pięknego kraj...