Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 stycznia 2020

Tydzień w rozkroku


czyli trochę w starym, trochę w nowym roku. Ani podsumowań ani planów nie robiłam. Natomiast w piatek spędziłam cały dzień w banku, by zrobić przelew na zagraniczne konto. Wypisująca kwit w instytucji pracowej machnęła się w znakach, to raz, dwa, bank wymyślil, że teraz potrzebują dodatkową informację o odbiorcy, bo to nie moje osobiste konto. Na szczęście wystarczyła kopia wysłana elektronicznie, ale sześć godzin zeszło.
orzełka machnęłam, bo nikt nie patrzył:)

Potem negocjacje o naprawienie pralki...  o wszystko wypytywali, tylko nie poinformowali kiedy naprawią.
Pakuję walizkę, bo lecę do Pl. Pomyślę, jak prowadzić blog, bo cotygodniowe relacje z treningu rowerowego jak było na początku, teraz nie mają sensu, bo już tak intensywnie nie jeżdżę. Będę mysleć, odpoczywać, podrożować i spotykać się z dobrymi ludzmi. Do poczytania.


***bankowy update
Dziś zadzwoniła urzedniczka, która realizowała przelew piątkowy: teraz potrzebuje IBAN (którego nie chciała w piątek, choć usilnie jej tłumaczyłam, że jest niezbędny), ksero paszportu strony głównej i z wizą, bo to które zrobiła dla osoby, która teraz w głównym oddziale realizuje przelew jest trochę nieczytelne. Przeraża mnie nie tylko, niesamowita kontrola jakiej poddawne są moje pieniądze, ale też sposób przekazywania dokumentów: przez internetowego komunikatora do jej prywatnego telefonu. Jeszcze trochę detali i ktoś kto ukradnie jej telefon, wyczyści mi konto!

niedziela, 29 grudnia 2019

Tydzień tortur sekretnych


W poniedziałek spotkała mnie niespodzianka w postaci wyłączonego internetu, ani z kabla, ani z wifi, a od operatora karty bardzo mierny zasięg. Wiadomo, uzależniona, popadłam w panikę, rozpacz oraz złość, bo nie przygotowana byłam na braki łączności. Po dwóch dniach śledztwa okazało się, że odbywa się sekretny egzamin, na czas którego zostaliśmy wyłączeni z zasięgu. W międzyczasie, egzaminatorzy pozbawieni rozrywki w telefonach, znaleźli zestaw do karaoke, więc torturom wieczornym nie było końca – koszmar świąt bożegonarodzenia po azjatycku!

pięknie ośnieżona ścieżka
W sobotę, nieco wyjrzało słonce i zachęciło do jazdy rowerem: ścieżka oblodzona, nawet bardzo, a na lodzie, to wiadomo, można najwyżej piruety wykręcać, co tez uczyniłam. Przewracając się myślałam tylko o tym, by chronić łokieć, bo pamiętam z ubiegłorocznego doświadczenia, że bolało. Lokieć ochroniłam, ale kolano nie polubiło spotkania z lodem. Wypróbowałam nowy przepis chlebowy oraz babkę drożdżową, tę drugą przerobię na chrupki albo bułkę tartą.
tu sprawdzałam twardość lodu

niedziela, 22 grudnia 2019

Tydzień pod znakiem gejszy


Opad śniegu zamienił ulice i chodniki w lodowisko. O ile ulice zostały uprzątniete, zwały śniegowo-lodowe zawaliły chodniki. Nawet chodniki w centrum miasta pokryte są grubą, świecącą warstwą lodu. Tubylcy opracowali rozne techniki poruszania sie: na gejsze, czyli drobnymi kroczkami do przodu, na luzaka, czyli nos w telefon i nic mnie nie obchodzi, na slizgawce, czyli krokiem slizgo-posuwistym. Tym ostatnim stylem, nawet kilkoro staruszków próbowało, z całkiem sporym sukcesem wracać z zakupami do domu.
W piatek w samo południe zakończyłam projekcik a tym samym prace w tym roku, jeszcze tylko zawalające podłogę papierzyska powinnam uporządkowac.
Własciciel posesji postanowił zwinąc dywan z zewnetrznych schodów, teraz ze śmiecią w oczach schodzę i wchodzę, bo marmur jest bardzo lodowy. Nie wiem dlaczego nie zastosują tego samego środka, którym posypują ulice, który z resztą lubię, bo szybko rozpuszcza lód, nie zamarza ponownie, oraz nie brudzi butów jak stosowana powszechnie w Polsce sól. Tu dygresja dla mojej siostry: zelówek nie rozpuszcza! Czyli same plusy!
Tym, którzy ochodzą świeta oraz każemu, kto tu zagląda, życzę zdrowia, spokoju, dobrego czasu z dobrymi ludzmi.

niedziela, 15 grudnia 2019

Tydzień możliwości


Tydzień możliwości zmienił się w miesiąc. Miałam pisać o pięknym błękicie tafli jeziora, gdy temperatura spada do 5 stopni, ale zanim się spostrzegłam już było 5 na minusie i taflę pokryła lekka warstwa śniegu. Temperatura spadła, przyszedł mróz, potem nieco zelżało i spadł deszcz. Następnego dnia, zupełnie bezmyślnie, bo wiedziałam, że temperatura jest minusowa, nieco pospieszyłam sie przy wyjsciu z budynku i  przekonałam sie, że zjazd po oblodzonych schodach, nawet wyłozonych wykładziną, nie należy do przyjemnych. Przypomniałam sobie, że w przedszkolu, gdy odbierali nas rodzice, a panie przedszkolanki były w salach z dziecmi, urządzaliśmy sobie zawody -  zjazd na tyłkach, kto szybciej. Schody przedszkolne wyłożone były miękką wykładziną, zabawa była przednia!

szkółka leśna nr 2
Otrząsnęłam się nieco ze stresu projektowego, już został tylko tydzień, więc jestem wyluzowana. Przekonałam się, że mogę żyć bez patrzenia w lustro, bo nie mam czasu, mogę ubierać się do pracy bardzo sportowo: t-shirt i spodnie dresowe, choć z daleka wyglądają jak zwykle, ale nie w kant. Nawet nie muszę prasować! Coż, za oszczędność
czasu i energii!
Skoro stres nieco zelżał, ogarnęlam nieco przestrzeń wokół siebie, ale na podłodze salonu ciągle zalegają materiały posegregowane na 4 różne grupy: regularne, weekendowe oraz projekt plus artykuły, które czekają na przeczytanie. Do okna poruszam sie slalomem!
Przed zakupem nowego kremu do twarzy, zrobiłam mały „risercz”. Bez doktoratu z chemii nie podołasz: sulfaty, parabeny, glikole, DEA, PAH, EDTA i inne takie. Popadłam w stress: co wybrać? Jak być odpowiedzialnym, świadomym konsumentem? Zjadłam ciastka, których mi nie wolno.
Zachciało mi się lampek wiszących od sufitu. Przyczepiając posiłkowałam się sofą, która teraz stoi tyłem do telewizora, którego z resztą nie oglądam, ale.... Jeśli przestawię lustro (duże jest) na przeciwległą do tv ścianę, będę mogła w nim oglądać telewizornię. Takiego rozwiązania jeszcze nie próbowałam. Może czas na nowe doświadczenie?



niedziela, 3 marca 2019

tydzień 16

Poniedziałek: 40 km; temp 0°C; wiatr NW 11KMPH; wilgotność 15% Odzież: dziś jedna warstwa mniej, ale było mi za zimno.


Okoliczni rolnicy wypalają trawy i rżyska, choć to zabronione (wszystko dookoła suche, plus silny wiatr, o katastrofę się proszą)


Wtorek: słonecznie, ale zimno, 20 km; temp 0°C; wiatr N 13KMPH wilgotność 15% Odzież: powrόt do cieplejszych rękawiczek, skarpet, podwόjnych spodni;


Wczoraj pojawiła się nieco uszczuplona grupa chińskich kolaży, sześciu facetόw; już drugi dzień grają w majiang zamist jeździć.


Środa: smog opanował okolicę; prawie nieistniejący wiatr nie pomaga;


Po wczorajszym smogowym dniu, dziś jeszcze gorzej 253 jednostek szkodliwych (ficjalnie!); lepiej nie wychodzić;


Poćwiczę w domu...... może.....


poczatek zimowego rowerowania I koniec (pogoda w obrazku z telefonu)


Czwartek: obeszłam się bez jeżdżenia, bo pracuje nad wpasowaniem aktywności w nowy grafik tygodniowy, ale za to pojechałam do centrum wielkiego miasta do fryzjera, a Obywatel J robił zakupy w tym czasie; niestety nie kupił wszystkiego z listy, coż, następnym razem;


Piątek: 19 km, bo znalazłam skrόt a smogu jeszcze nie przewiało; dzień raczej słoneczny; temp 10°C; wiatr WS11KMPH; wilgotność 13% Odzież j.w.


Rozżalenie na zamykający się blox, niemożność przeniesienia wpisόw razem ze zdjęciami na wordpress (sugerowany przez bloxa!), jak rόwnież niemożność zaimportowania wpisόw na blogspot. Z resztą żadna z wymienionych platform nie działa tu bez VPN. Za VPN płacę, ale tubylcy i tak blokują, na co dostawca obejścia blokady nie ma wpływu. W tym tygodniu blokady nasiliły się absurdalnie tak, że żadnej „zachodniej” gazety internetowej otworzyć się nie da, mojej skrzynki mailowej, z resztą też nie!
Złość i bezsilność pchały mnie do szybkiej jazdy.


Sobota: 50km; dzień raczej smogowy; temp 8°C; wiatr SW 29 KMPH; wilgotność 28%;


Wiatru nie lubię; choć ucieszyłabym się, gdyby przepędził smog!


Niedziela: znowu smogowo – 268jednostek; temp 13°C; wiatr S 10KMPH; wilgotność 17%; nie ma znaczenia mniejszy wiatr i nieco wyższa
temperatura, przy tak dużym znieczyszczeniu powietrza nie jeżdżę, a szkoda, bo iałam ambitny plan na 60 dziś. Coż, innym razem!


Zatem konczymy zimowa jazde w temperaturze +10 i rozpoczynamy wiosenne przygotowania!

niedziela, 24 lutego 2019

tydzień 15

Poniedziałek: 30 km; temp -4°C; wiatr W 11KMPH; wilgotność 15% Odzież: dziś jedna warstwa mniej oraz cieńsza czapka.
Na odciku 10 km parku, gdzie jeżdżę, jest 5 toalet. W ciągu ostatnich 4 miesięcy, otwarte były tylko raz. Raz wskoczyłam w kukurydzę, a dziś ratowałam się w rowie.
Lόd już odpuszcza, trzy czwarte trasy to czysty asfalt, ptaki świergolą jak oszalałe. Wiosna idzie!
snow_track

Wtorek: 30 km; temp 0°C; wiatr W 13KMPH
Odzież: dziś jedna warstwa mniej oraz cieńsza czapka.
Dziś Obywatel J postanowil mnie denerwować swoją szybką jazdą (jego średnia prędkość to ok. 25km/h; moja, zdecydowanie mniejsza), ale zobaczymy kto dłużej wytrzyma, bo on miewa zrywy a potem miesiącami na rower nie wsiada.
Pobiłam zatem swόj rekord prędkości, osiągając na krόtkim dystansie 28km/h, by go przegonić, a potem wlec się jęcząc, że wiatr w oczy i śnieg też.
Środa: tylko 20 km; słonecznie; temp-1°C; wiatr W 7KMPH; wilgotność 85% Odzież: dziś jedna warstwa mniej oraz cieńsza czapka.
Bez treningόw prędkościowych, bo śnieg oraz lodowe wysepki gdzieniegdzie.
Trasa była prawie pusta, ani biegaczy ani samochodόw, aż przyjemnie! Rozpuszczający się w rosnącej temperaturze śnieg ubłocił mi nogi do kolan oraz plecy i tyłek. Nie lubię jeździć w mokrych ciuchach.

Czwartek: 30 km; dzień słoneczny; temp 1°C; wiatr S 12KMPH; wilgotność 21% Odzież j.w.
Chciałam pojechać nieco dalej, ale perspektywa obiadu mnie skusiła na szybszy powrόt. Obiad był niespacjalny, ale za darmo.
Piątek: 30 km; dzień słoneczny, ale duże zanieczyszczenie powietrza szaro wisiało w powietrzu; temp -2°C; wiatr S 10KMPH; wilgotność 40% Odzież j.w.
Smog drapał w gardle a mięśnie też sygnalizowały zmęczenie.
Sobota: 54km; dzień słoneczny z odronbiną smogu; temp -1 do 10°C (zaczęłam przy -1, skończyłam przy 10); wiatr W 6 KMPH; wilgotność 13%;
Przyjmuję gratujacje – pierwsze 50km!
Z roweru zeszłam tylko raz, na początku, by zdjąć jumper, bo było wyjątkowo ciepło. Pόźniej obawiałam się, że jak zejdę, to nie wsiądę.
Wnioski: po 30 km wydajność pedałowania spada; po 40km spada jeszcze bardziej!
Niedziela: 25 km; dzień słoneczny; temp 4°C; ; wiatr N 14 KMPH; wilgotność 17%; Odzież: jeden ocieplany t-shirt, softshel, plus jedna para spodni;

niedziela, 17 lutego 2019

tydzień 14

Poniedziałek: skόrczony dystans 20 km; temp -12°C; wiatr WN 11KMPH; wilgotność 26% Odzież jak zwykle.
Choć teperatura na to nie wskazywała, wydawało się cieplej niż wczoraj. Dziś zmarzły mi łokcie!

przeglad temperatury tygodnia
Wtorek: nie jeździłam, bo poszłam jako tłumacz z Obywatelem J na okresowe badania, przy okazji zrobiłam badania swoje, choć wyznaczony miałam na czwartek. Maszyna poinformowała, że jestem krόtsza o 3 cm. Kolega smiał się, że nie potrzebuje kilku godzin opukiwania, prześwietlania, konsulacji, żeby się dowiedzieć, że jest za gruby, ma słaby wzrok i nieco karykaturalną sylwetkę.
Środa: chciałam, nawet bardzo, ale -21°C jak mnie poinformował telefon skutecznie moje zapędy ukrόciło. Może koło południa się ociepli.
Pierwsze dokładnie zmierzone 30 km; dzień słoneczny; temp -14°C; wiatr SW o sile 8 KMPH; wilgotność 19% Odzież jak zwykle.
Choć telefon informował, że wiatr jest niewielki, zachęcał do jazdy, moim zdaniem wiało silnie, w moim odczuciu. Przejechanie dystansu zajęło mi godzinę i 45 min. Najgorszy był bόl w zmarzniętych palcach.
Czwartek: 30 km; dzień słoneczny; temp -14°C; wiatr SW o sile 13 KMPH; wilgotność 38% Odzież jak zwykle.
Dystans nie przeszkadza, ale niemiłosiernie, zimny, wkręcający w każdą szczelinę wiatr owszem. Dziś wrόcili na trasę głośni rowerzyści oraz biegacz – jak zwykle umordowany.
Piątek: spadł śnieg; padał cały dzień; poczekam do jutra.

Sobota: dzień słoneczny; temp -14°C; wiatr SW o sile 8 KMPH; wilgotność 24%; Odzież j.w.; przejechane tylko 20km
Droga pokryta śniegiem, dlatego przejechałan tylko 20 km. Na śniegu bardzo wyraźnie widać jak Chinole ścinają zakręty, jeżdżą tylko prosto.
Niedziela: 30 km; dzień słoneczny; temp -7°C; ; wiatr SW o sile 13 KMPH; wilgotność 59%; Odzież j.w. Trochę za grubo byłam ubrana.
Droga oblodzona oraz ośnieżona, ale nie powstrzymało to tubylca przed przyciskaniem pedału gazu. Prawie wylądował w rowie; jazdę kontynuował, tak na oko, 20-25 km/h. Pojawił się nowy biegacz, wystylizowany na Bruce’a Lee. Biega tylko 12km/h, ale za to środkiem.
Znowu technologia mnie oszukała, bo telefon donosił o niewielkim wietrze (3KMPH) a w rzeczywistości wiatr spychał mnie z drogi.

niedziela, 10 lutego 2019

tydzień 13

Sobota i niedziela upłynęły męcząco, bo jetlag doskwiera bardzo: budzę się o 4 rano, a poszłabym spać już o 7 wieczorem. W sobotę przejechaliśmy rowerami do Decathlonu po drobiazgi, w tym miernik dystansu. Wiatr silny do 13km/h, temperatura -13°C i nie wiem jak to możliwe, ale jechałam pod wiatr w obie strony! W niedzielę przejechaliśmy mόj standardowy dystans, by zmierzyć dokładnie długość.
sky3
Zgrozo! Dystans się skόrczył do 20km! Cόż, jak się ociepli, chociaż do -5 i wiatr się zmniejszy, będę musiała jeździć dwa razy, tam i z powtorem.

piątek, 25 stycznia 2019

tydzień 10

W poniedziałek i wtorek dopadło mnie zniechęnie, niemoc... znaczy lenistwo, więc rower stał w pogotowiu......
Pękła gdzieś rura, wody nie ma, a jak nie ma, to nigdzie, czyli ani w kuchni ani w łazience. Coż, pod czapką nie widać, że włosy nie umyte.
Środa: standardowe 28 20 km; dzień słoneczny; temp -8°C; wiatr do zniesienia.
Nawet przy niskiej temperaturze można się spocić! A przecież szybko nie jeżdżę!

wspomnienie lata
Czwartek: 28 20 km; dzień słoneczny; temp -2°C; wiatr NW o sile 13 KMPH; wilgotność 60% (nie wiem skąd taka wysoka, bo przenież nie padało.;
Szczerze przyznam, że jeśli uda mi się zebrać w sobie rano, ubrać i wyjść, zawsze z przejażdżki wracam uśmiechnięta i pełna energii. Najtrudniej jest wykopać się z domu!
Piątek: Wyjazd.
See you in 2 weeks!

niedziela, 20 stycznia 2019

tydzień 9

W poniedziałek i wtorek utrzymywało się bardzo duże zanieczyszczenie powietrza. Wtorkowy wiatr nieco poprawił stan powietrza, ale temperatura spadła do -12.
Środa: tylko 5.5 km; dzień słoneczny; temp -3°C; wiatr W o sile 26 KMPH; wilgotność 32%;
Bardzo wietrznie i zimno.
Czwartek: 28 km; 20km dzień słoneczny; temp -7°C; wiatr W o sile 13 KMPH; wilgotność 32%;
Pod wiatr jeździć trudno, ale na szczęście nie cała trasa jest pod wiatr.

Sobota zbyt duze zanieczyszczenie do przejazdzki.
Niedziela: tylko 15km; dzień słoneczny; temp -8°C; ; wiatr NW o sile 16 KMPH; wilgotność 27%;
Choć termometr wskazywał -8, ale wydawało się, że jest o wiele zimniej; palce zmarzły niebywale; wszystko uwierało, nawet pedały przeszkadzały.

poniedziałek, 14 stycznia 2019

tydzień 7-8

Tydzień 7 i większość 8 spędziłam w Kambodży. W planach było rowerowanie, z ktόrego nic nie wyszło. W zamian, wykazywałam się wieczorami na hotelowym basenie.

Tydzien 8
Sobota: wreszcie w domu! 28 km 20km to nie dużo, ale sprawia przyjemność; tem 0°C; wiatr o nieznanym kierunku 6 KMPH; wilgotność 78% Odzież: podkoszulek z krόtkim rękawem, polar, softshell, czapka, rękawiczki, podwόjne spodnie;
Przyznaję, że wiatr byl momentami uciążliwy, ale jazda sprawia mi frajdę.
Niedziela: temp 0°C; ; wiatr o sile 13 KMPH; wilgotność 77%; Odzież zimowa.
Czekaliśmy (bo Obywatel J zdecydował popedałować co nieco) do południa na opadnięcie mgły. Nieco się przejaśniło po 12, ale widoczność dali była bardzo ograniczona przez smog. Dystans standardowy. Nie byłam zmęczona, ale na końcόwce bardzo senna; o 13.30 organizm domagał się codziennej dawki kafeiny!
Jeśli wysokie zanieczyszczenie powietrza się utrzyma, nici z jazdy, bo gardło boli a nos też zapchany.

niedziela, 30 grudnia 2018

tydzień 6

Ciągle biało; Skoro nie jeżdżę, chciaż zdjęciami z jeżdżenia postraszę:





Poniedziałek był ładny, słoneczny, nawet nie wietrzny, ale ponieważ miałam lekkiego stracha przed oblodzonymi jezdniami, wyszłam tylko na spacer (siniak jest, łocieć działa bez zarzutu, ale ręka trochę boli). Gotowaliśmy wigillijną kolację z baraniny, a na obiad było to, co widać:




Wtorek, nawet nie zamierzałam jeździć ze względu na silny wiatr. Rozstawiłam rowing machine, bo trzeba trochę poćwiczyć, by spalić kalorie wczorajszej kolacji. Maszyna rozstawiona, jutro może poćwiczę...pierwszy dzień świąt - tubylcy nie obchodzą, jedzenie mamy w lodόwce, a obiad poniżej


Środa: wiatr silny wieje, temperature spadła do blisko -20°C; ani jeżdżenia, ani spacerόw, nawet do fitness nie chce się wyjść. Prognoza pogody nie przewiduje ocieplenia w tym tygodniu.










Reszta tygodnia, jak można było przewidzieć upłynęła leniwie, bo mrόz (temperatura w dzien -18), tylko raz wyszłam z domu. Dobrze, że w niedzielę trochę się ociepliło, tylko -10. Wyszłam na rower, zrobiłam trochę zdjęć, przejechałam połowę standardowego dystansu, ale świetnie się czuję. Oby do wiosny.

niedziela, 23 grudnia 2018

tydzień 5

Poniedziałek: 28 km; 20 km ocieplenie! temp -5°C; wiatr S 5 KMPH; wilgotność 35% Odzież: podkoszulek ocieplany z długim rękawem, polar, softshell, czapka, rękawiczki baranie (futrzane), podwόjne spodnie;
Plus 3.5 km wieczorem, do sklepu i z powrotem

Wtorek: 28 km; 20 km(plus 4 do fitness); dzień słoneczny; temp -2°C; wiatr SW o sile 18 KMPH; wilgotność 45% Odzież: zimowy podkoszulek z długim rękawem, polar, softshell, czapka, rękawiczki futrzane, podwόjne spodnie;
Standardowy dystans przejechałam w 1godz.15 min (przy mniejszym wietrze to tylko godzina). Pojawił się nowy biegacz na trasie, ale zniknął rolkowiec. Jazda sprawia mi coraz większą radość.
Środa: 28 km; 20 kmdzień słoneczny; temp -2°C; wiatr SW o sile 8 KMPH; wilgotność 45% Odzież: podkoszulek z krόtkim rękawem, polar, softshell, czapka, rękawiczki futrzane, podwόjne spodnie;
Piątek: spadł śnieg, nawet dużo; ślisko; nie jeździłam!
Sobota: dzień słoneczny; temp -4°C; wiatr NE o sile 5 KMPH; wilgotność 95%; Odzież j.w.
Droga częściowo pokryta śniegiem oraz lodem. Szczegόlnie denerwujące były wystające fragmenty lodowe, koleiny. Hamulce rewelacyjnie się sprawdzają zarόwno na lodowej powierzchni jak i na śniegu. Standardowy odcinek przejechany w 1h 30 min. Wiatr nie utrudniał jazdy.
W planach na niedzielę, przejechanie podwόjnego dystansu, czyli 50km. Muszę pamiętać o zapakowaniu przekąski.

Niedziela: dzień słoneczny; temp -7°C; wiatr NE o sile 16 KMPH; wilgotność 20%; Odzież zimowy podkoszulek z długim rękawem polar, softshell, czapka, rękawiczki baranie (futrzane), podwόjne spodnie;
Droga oblodzona więc na jednym z zakrętόw wylądowałam na lodzie zajmując spory kawał środka jezdni. Dobrze, że samochόd pojawil się kilka sekund pόźniej, inaczej miałby problem z ominięciem leźącego na drodze. Na razie nic specjalnie nie boli.

poniedziałek, 17 grudnia 2018

tydzień 4

Poniedziałek i wtorek wycięte z jazdy przez mrόz. Poniżej -10 nie da się.
Środa: 4.5 km (tylko do fitness i z powrotem, temp -7°C; wiatr E o sile 16 KMPH; wilgotność 47% Odzież: podkoszulek, polar, kurtka puchowa, czapka, rękawiczki baranie, podwόjne spodnie, cieplejsze buty (trekingowe);
Krόtki dystans nie jest zły!
Reszta tygodnia: ani fizycznie ani psychicznie nie podołałam. Poza tym, ten mrόz!
Czyli tydzień bez jazdy oraz ćwiczeń!


jesien

wtorek, 11 grudnia 2018

tydzień 3

Poniedziałek: tylko 15km, bo Obywatel J spieszył się na obiad (leniuch jeden); temp 3°C; wiatr pόłnocny o sile 29 KMPH; wilgotność 34% Odzież: podkoszulek, polar, softshell, czapka, rękawiczki rowerowe, podjedyncze spodnie;
Telefon znowu skłamał o sile wiatru. Zdecydowanie potrzebuję cieplejsze skarpetki!
Plus 3.5 km wieczorem, do sklepu i z powrotem

Wtorek: 28 km; 20 km (plus 4 do fitness); dzień słoneczny; temp -7°C; wiatr NE o sile 18 KMPH; wilgotność 25% Odzież: zimowy podkoszulek z dlugim rękawem, polar, softshell, czapka, rękawiczki rowerowe, podwόjne spodnie;
Standardowy dystans przejechałam w 1godz.15 min (przy mniejszym wietrze to tylko godzina). W jedną stronę zatrzymałam się 3 razy by ogrzać palce. W drodze powrotnej mrόz dotarł do palcόw u stόp, te trudniej ogrzać. W drodze powrotnej minęła mnie grupa chińskich cyklistόw. Byli szybsi, co wjechało mi na ambicję i postanowiłam ich gonić, zapominając przy okazji o znarzniętych paluszkach!
Pomyślę o cieplejszych rękawiczkach i butach.
Przyjrzałam się tubylcom, jeżdża w puchowych kurtkach!
Środa: 14 km (tylko do sklepu i z powrotem, bo Obywatel J potrzebował nowych podkoszulek); dzień słoneczny był, ale jazda pόźnym popołudniem i powrόt wieczorem; temp -5°C; wiatr N o sile 8 KMPH; wilgotność 41% Odzież: zimowy podkoszulek z długim rękawem, polar, softshell, czapka, rękawiczki rowerowe, podwόjne spodnie, cieplejsze buty (trekingowe);
Niby wiatr niewielki, ale przy temperaturze poniżej zera doskwiera. Zmiana butόw okazała się strzałem w 10! Przy okazji kupiłam ocieplany podkoszulek z długim rękawem, bo świetnie się sprawdza oraz z tego samego materiału legginsy, bo nogi marzną.
Wrόciwszy do domu Obywatel J stwierdził, że już sił nabrałam i masa mięśniowa się rozbudowała, bo przerzutkę miałam ustawioną na najwyższy poziom. Cholera, nawet nie zauważyłam! Teraz wiem dlaczego ostatnio mnie tak uda bolały. Blondynka!
Czwartek: piękny, słoneczny dzień; temp -6°C; wiatr N o sile 12 KMPH; wilgotność 45%; w nocy spadł śnieg, to sobie pojeździłam!

Piątek: słoneczny dzień; temp -13°C; wiatr poludniowy o sile 18 KMPH; wilgotność 80%. Zimno, trudno oddychać.
Wieczorem spacer do fitness na jogę i z powrotem.
Sobota: dzień słoneczny; temp -10°C; wiatr E o sile 12 KMPH; wilgotność 45%
Krόtka przejażdżka do fitness. Chyba nie wsiądę na rower do wiosny!

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Tydzień 2

Wtorek: 28 km; 20 km; dzień słoneczny; temp 2°C; wiatr NW o sile 10 KMPH; wilgotność 9% Odzież: podkoszulek, polar,
softshell, czapka, rękawiczki rowerowe, podjedyncze spodnie;
Powoli przyzwyczajam się do wysiłku.

W środę pojechałam na rowerze do fitness na zajęcia pilates, tylko 3 km. Dobrze, że niedaleko, bo wieczory są naprawdę mroźne!
W czwartek nawet ćwiczeń mięśni brzucha w domu nie zrobiłam, ale za to kupiłam produkty do sobotniego spotkania z koleżankami.
Piątek: 28 km; 20 km; słoneczny dzień; temp 2°C; wiatr poludniowy o sile 32 KMPH; wilgotność 30% Odzież: podkoszulek, polar, softshell, czapka, rękawiczki rowerowe, podjedyncze spodnie;
Wiatr bardzo utrudniał jazdę, okazjonalnie spychajac mnie z trajektornii. zdążyłam na obiad w kantynie.


Sobota: jazdy nie było.
Niedziela: 17km; dzień pochmόrny, jak donosił telefon, na zewnatrz okazało się, że pada, może niewielki, ale zawsze deszcz; temp 2°C; wiatr o sile 10 KMPH; wilgotność 580% Odzież: podkoszulek, polar, softshell, czapka, rękawiczki rowerowe, pojedyncze spodnie; spodnie I buty przemiękły; softshell już prawie przemiękała na szwach, coż, chińska produkcja na pływanie się nie nadaje, chociaż za takową się reklamuje;

niedziela, 25 listopada 2018

Tydzień 1

Po nieco deszczowej jesieni, ktόra spowolniła przygotowania, przyszła zima. Temperatura oscyluje wokόł zera. Cieplejsze ubrania w użyciu.


Pierwszy tydzień zimowego rowerowania:
Poniedziałek: 8 km; dzień słoneczny; temp 0°C; wiatr o sile 6 KMPH; wilgotność 54% Odzież: podkoszulek, polar, softshell, czapka, rękawiczki rowerowe, podwojne spodnie;
W zasadzie komfortowa przejeżczka; tylko palce troche zmarzły.
Wtorek: 8 km; dzień słoneczny; temp -5°C; wiatr o sile 15 KMPH; wilgotność 62% Odzież: podkoszulek, polar, softshell, czapka, rękawiczki rowerowe, podwojne spodnie;
Wiatr bardzo utrudniał jazdę.
Piątek: 28 km; 20 km; pochmόrny dzień; temp 1°C; wiatr o sile 0 KMPH; wilgotność 78% Odzież: podkoszulek, polar, softshell, czapka, rękawiczki rowerowe, podwojne spodnie;
Komfortowa przejeżczka; tylko palce troche zmarzły.
Sobota: 28 km; 20 km; dzień słoneczny; temp 7°C; wiatr o sile 15 KMPH; wilgotność 33% Odzież: podkoszulek, polar, softshell, czapka, rękawiczki rowerowe, podwojne spodnie;
Za ciepło byłam ubrana, ale palce nie zmarzły!
Mięśnie nόg bolą.
Niedziela: 28 km; 20 km; dzień słoneczny; temp 0°C; wiatr o sile 10 KMPH; wilgotność 40% Odzież: podkoszulek, polar, softshell, czapka, rękawiczki rowerowe, podwojne spodnie
Mięśnie nόg i ramion nieco bolą.

Zagapiłam się

Przyjechałam na miesięczny urlop do PL i zostałam. Od ponad roku odkrywam na nowo ojczyznę polszczyznę w samym centrum naszego pięknego kraj...